Frankowiczu, czy wiesz, ile pieniędzy bank Ci już ukradł?

 

Ile pieniędzy można odzyskać od banku w sądzie mając kredyt frankowy?

Oto prosty przykład: typowy kredyt "frankowy" w wysokości 300 tys. zł, udzielony 30 lat, wypłacony jednorazowo 10 lipca 2008 roku kursem wypłaty (kurs kupna z tabeli banku) równym 1,95zł oprocentowany w systemie "LIBOR + marża", gdzie marża banku wynosi 1,25%. Zakładamy że kredyt od początku do dziś jest spłacany w złotówkach według kursów sprzedaży w tabeli kursowej banku. Symulacja w uproszczeniu przyjmuje, że kurs z tabeli banku to kurs sprzedaży NBP powiększony zaledwie o 5 groszy. W rzeczywistości w okresie gdy banki najmocniej "strzygły" swoich klientów (czyli w latach 2008-2012) ta różnica między kursem sprzedaży NBP, a kursem sprzedaży w tabelach banków była znacznie większa.

No więc popatrzmy na tabelę poniżej. Klient do dziś wpłacił raty na łączną kwotę 256.321,42 zł

Gdyby sąd uznał, że ten kredyt jest od początku kredytem złotowym z oprocentowaniem LIBOR+marża, to klient do dziś powinien wpłacić raty na łączną sumę 141.483,22 zł.

Tak więc różnica między tym, co klient wpłacił, a tym, co powinien wpłacić dla "złotówek z LIBOREM" wynosi 114.838,20 zł

I to jest właśnie tajemnicza "nadpłata", o której zwrot można się ubiegać w sądzie.

W przypadku wygranej kredytobiorca dostanie więc od banku 114.838,20 zł nadpłaty, a raty, które trzeba będzie nadal płacić, będą o połowę mniejsze.

Co więcej, gdyby dzisiaj kredytobiorca chciał sprzedać mieszkanie i spłacić ten kredyt w całości według zasad bezprawnie narzuconych przez bank, to miałby bankowi do oddania 99.629,80 CHF czyli przy obecnym kursie franka w granicach 4,30zł byłoby to ponad 428 tysięcy złotych.

Tak - to nie pomyłka. Po prawie 12 latach spłaty kredytu na kwotę 300tys. zł kredytobiorca ma do oddania bankowi ponad 428 tysięcy złotych.

Tak właśnie działa to pseudofrankowe oszustwo, bo banki zwyczajnie oszukały swoich klientów, że nie mają oni zdolności kredytowej "w złotówkach", ale za to mają ją "we franku".

Tymczasem po sądowym "odfrankowieniu" do spłaty pozostają jedynie 194 tysiące złotych, ale przecież jest jeszcze nadpłata w wysokości 114.838,20 zł którą w całości można przeznaczyć na jednorazową spłatę kredytu.

Tak więc po pozytywnym rozstrzygnięciu w sądzie kredytobiorca mógłby zamknąć kredyt potrzebując do tego jedynie niewiele ponad 82 tysiące złotych:

194.278,11 zł - 114.838,20 zł = 79.439,91 zł

Teraz, gdy w związku z "epidemią koronawirusa" można zawiesić spłatę rat, zaoszczędzone w ten sposób pieniądze możecie przeznaczyć na wynagrodzenie kancelarii prawnej, która raz na zawsze rozwiąże Wam problem waszych "pseudofranków". 

Uważajcie jedynie na treść aneksu o zawieszeniu spłat, bo bankowi oszuści mogą w treści takiego aneksu przemycić np. klauzulę o uznaniu "frankowego" długu.

 

 
Script logo