A kredytowe eldorado nadal trwa w najlepsze...

 

[14 sierpnia 2016]

Aktualizacja.
Z informacji otrzymanych bezpośrednio z CitiBanku wynika, iż Bank udzielając opisanych poniżej pożyczek dokonał sprawdzenia historii kredytowej klienta w BIK i uznał, że klient wzbudza nadal zaufanie Banku nawet pomimo zgłoszonej przez Raiffeisen Polbank rzekomej zaległości w spłacie kredytu ponad 50 dni: 

"Odnosząc się do Pana wątpliwości dotyczącej rzetelnego zbadania zdolności kredytowej - pragnę zapewnić, że oferta, do której odnosi się Pan w piśmie, została przedstawiona po analizie Pana danych oraz po weryfikacji informacji znajdujących się w bazie Biura Informacji Kredytowej. Weryfikacja w BIK została zrealizowana za pomocą wysłania tzw. zapytania monitorującego. Ocena Pana profilu jako kredytobiorcy na podstawie kompleksowego zestawu różnych informacji jest wciąż – mimo wskazanych przez Pana zaległości – pozytywna."

[28 lipca 2016]

Wygląda na to, że dotychczasowe kryzysy finansowe nadal jeszcze banków niczego nie nauczyły, bo radosne rozdawnictwo kredytów "na telefon" ma się najwyraźniej wyśmienicie.

Kilka dni temu Citi Bank dzwoni do klienta - posiadacza karty kredytowej w tym banku - oferując mu "od ręki" pożyczkę na 40tys. zł, "za dotychczasowe zasługi".

Niby nic szczególnego, bo w sumie dlaczego by nie oferować swoim długoletnim klientom pożyczek na atrakcyjnych zasadach?

Problem - i jednocześnie pech banku - polega tutaj na czymś zupełnie innym. Klient, frankowicz, od kilku miesięcy nie płaci rat swoich dwóch frankowych kredytów. Nie płaci, bo ma nadpłatę, ale oczywiście bank (Raiffeisen Polbank) twierdzi, że jest zaległość w spłacie kredytu i regularnie raportuje tą zaległość (której nie ma) do Biura Informacji Kredytowej.

W chwili składania przez Citi Bank tej oferty na 40tys. zł, klient miał w BIK zgłoszoną na początku lipca zaległość 55 dni. W praktyce powinno to oznaczać, że klient już w żadnym rozsądnym banku nie dostanie żadnej pożyczki - bo jest nierzetelny. Opóźnienie płatności rat dwóch kredytów hipotecznych o kilka miesięcy to już przecież rzecz dość poważna - można się na przykład obawiać, że klient po prostu nie ma już pieniędzy na spłatę swoich zobowiązań.

Ale dla Citi Banku to chyba nie jest problem.

Bank oferuje "na telefon" pożyczkę na aż 40tys. zł, prawdopodobnie nie sprawdzając nawet swojego klienta w BIK, bo takie sprawdzenie musiałoby się przecież odbyć za wiedzą i zgodą klienta, a w rozmowie telefonicznej nie proszono klienta o wyrażenie zgody na sprawdzenie jego statusu w BIK.

Rozmowa z bankiem, podczas której "online" i "od ręki" podniesiono limit karty kredytowej o 14tys. zł (przypomnijmy - dla klienta, który ma w BIK wpisaną zaległość w spłacie dwóch kredytó powyżej 50 dni!), po czym 3 godziny później na rachunku klienta pojawiły się dwa przelewy z Citi Banku, na 14tys. zł oraz 26tys. zł, wyglądała tak:

Czy to nie jest lekko przerażające, że banki nadal rozdają kredytowy pieniądz na prawo i lewo, nie interesując się nawet tym, czy klient, któremu oferują taką pożyczkę, wg BIK regularnie spłaca inne zobowiązania oraz ile ma tych zobowiązań?

Zauważmy, że konsultantka banku nawet nie zapytała o to, ile rat innych kredytów już spłaca klient, ile ma limitów na innych kartach kredytowych, czy ma jakieś kredyty odnawialne w rachunkach itp. Bank nie był tym zupełnie zainteresowany. Jedyne pytanie o obciążenia finansowe dotyczyło miesięcznych wydatków "na utrzymanie" takich jak czynsz, media itp. Bank nie chciał nawet wiedzieć, ile osób obecnie ma na utrzymaniu jego klient, któremu bank chce dać 40tys. zł.

Klient był przekonany, że zaległość w BIK zgłoszona tam przez Raiffeisen Polbank uniemożliwi mu wzięcie tej pożyczki i nic z tego nie będzie. Korzystając z okazji klient chciał zyskać dowód (do sądu) że bezzasadny wpis w BIK o zaległości, dokonany przez Raiffeisen Polbank, uniemożliwia mu obecnie wzięcie jakiejkolwiek pożyczki. Niestety plan się nie powiódł... :)

Bo jakież było zaskoczenie klienta, gdy 3 godziny po rozmowie na swoim rachunku odnotował przelewy z Citi Banku na 14tys. oraz 26tys. zł. Przy wpisanej do BIK zaległości w spłacie dwóch kredytów ponad 50 dni!!!

Godna podziwu jest z pewnością również szczerość i otwartość pracownika banku: może Pan wziąć  40tys. zł, kilka dni później można oddać większość z tego z powrotem do banku, zostawi Pan sobie tylko trochę, ale warunki będą nadal te same, czyli oprocentowanie 10% i zero prowizji... 

Czy więc wiedzieliście, że Citi Bank udziela już także "chwilówek"? Oznaka desperacji? Nie realizują przyjętych założeń wielkości akcji kredytowej i centrala naciska? :)

Czy depozyty klientów banku, który w ten (zaskakująco beztroski?) sposób rozdaje niemałe przecież kredyty, aby na pewno są bezpieczne?

 

 

 
Script logo