Abuzywne tabele banków czyli jak banki goliły nas na spreadach

 

[7 grudnia 2016]

Czasem się zdarza, że sąd nie do końca rozumie zagrożenie wynikające z faktu, że bank w umowie kredytu indeksowanego lub denominowanego używa do obsługi kredytu swojej własnej tabeli kursowej, wypłacając kredyt kursem kupna, a każąc spłacać raty wg kursu sprzedaży. A w jaki sposób bank ustala swoje kursy w tabeli, to oczywiście nie wiadomo, bo w umowie bank nie był łaskaw zdefiniować sposobu ustalania przez siebie kursów walut.

Jak więc pokazać sądowi, że bank kręcił przysłowiowe "lody" na swojej tabeli kursowej?

Przeanalizujmy, co się wyprawiało w tabelach kursowych Polbanku w latach 2006-2014:

Widzimy tutaj, że w połowie roku 2006 spread wynosił 12 groszy (kolumna D), przy czym jeszcze w połowie roku 2006 kurs sprzedaży Polbanku bardziej odbiegał od kursu średniego NBP niż kurs kupna.

Sytuacja zaczęła jednak ulegać, z początku nieśmiało, zmianie pod koniec roku 2006. 

Już w listopadzie kurs kupna był o prawie 8 groszy niższy (kolumna F) niż średni NBP z tego samego dnia, a kurs sprzedaży był wyższy od średniego NBP (kolumna G) jedynie o nieco ponad 5 groszy. 

Cóż takiego się zaczęło dziać pod koniec roku 2006, co spowodowało taką zasadniczą przemianę tabel kursowych Polbanku? Ano oczywiście Polbank zaczął udzielać coraz więcej pseudokredytów nibyfrankowych.

Jak wiadomo, im niższy kurs kupna z tabeli banku z dnia wypłaty kredytu, tym większy zysk banku przy wypłacie kredytu.

300tys. zł wg kursu 2,0zł to 150tys. CHF, ale wg kursu 1,95zł to będzie juz 153846 CHF. Czyli prawie 4tys. CHF więcej, od których to bank będzie przez następne 30 lat spłaty kredytu naliczał odsetki.

Szczyt akcji udzielania i wypłacania pseudofrankowych produktów kredytopodobnych miał miejsce z końcem 2007 roku i do jesieni roku 2008. 

I doskonale to widać w tabelach kursowych Polbanku. 

W sierpniu 2008 roku Polbank ustalał swoje kursy w swojej tabeli w taki sposób, że kurs kupna był aż o ponad 8 groszy niższy, niż średni NBP z danego dnia obowiązywania tabeli, a odpowiadający mu kurs sprzedaży był wyższy od kursu średniego NBP jedynie o niecałe 3 grosze. 

W listopadzie 2008 roku Polbank już całkiem "poszedł na całość": kursy kupna niższe od kursu średniego NBP aż o ponad 12 groszy! A kursy sprzedaży? Jedynie o niecałe 5 groszy wyższe, niż średni NBP. No ale wówczas oczywiście dla banku o wiele ważniejsze było, po jakim kursie bank przeliczał wypłacony kredyt, a nie po jakim spłacane były wtedy pierwsze raty. Bo wypłata kredytu ma miejsce jeden raz, a raty będą spłacane przez kolejne 20, 30 czy nawet 40 lat. Na "golenie" na kursie sprzedaży przyjdzie jeszcze czas...

Przypomnijmy - im większa różnica między kursem kupna w tabeli banku, a kursem średnim NBP, tym więcej bank zgarniał ukrytej i nielegalnej, bo nieprzewidzianej w prawie bankowym, prowizji "spreadowej".

Co się dzieje później? Lata 2009 i kolejne to wygaszanie pseudofrankowej uforii kredytowej. Kredytów udzielano już z każdym kolejnym miesiącem coraz mniej, ale za to przecież coraz więcej było spłacanych rat.

I co się wtedy stało? Tabele kursowej Polbanku doświadczają nagle niemal metafizycznej przemiany. Oto już nie kursy kupna, ale kursy sprzedaży zaczynają coraz bardziej odbiegać od kursu średniego NBP.

Szczyt tej patologi w wykonaniu Polbanku to rok 2014: kursy kupna są niższe od kursu średniego NBP o około 15 groszy, ale kursy sprzedaży są równocześnie wyższe od średnich NBP aż o 20 groszy!

Zauważmy również, jak drastycznie na przestrzeni tych lat wzrósł sam spread walutowy Polbanku, czyli różnica między kursami sprzedaży, a kursami kupna z tabeli banku. Bank utrzymywał spread w granicach 12 groszy do połowy roku 2008, a potem już komuś zupełnie puściły hamulce (a może raczej zwieracze?), co doprowadziło w roku 2012 i w latach kolejnych do wręcz niewyobrażalnego spreadu w granicach 34 grosze!

I jeszcze poglądowo to samo, ale dla Getin Banku:

Tu z kolei widać, że bank nieco przyspał czas najintensywniejszej akcji kredytowej, natomiast to, co się działo w latach późniejszych to już kompletny "odjazd". Pozornie bank miał niewielki w stosunku do innych banków spread, ale jak widzimy  kurst sprzedaży były o 20 groszy wyższe, niż kurs średni NBP, kosztem kursów kupna, które były jedynie o kilka groszy niższe niż średnie NBP. No ale po roku 2009 przecież już w zasadzie żadnych pseudofrankowych umów nie zawierano, więc kursy kupna były wtedy już kompletnie nieistotne.

Pokażcie taką tabelę sądowi, gdy bank Was pozwie, albo gdy Wy pozwiecie Bank. Tu nic więcej nie trzeba tłumaczyć. Przekręt stulecia widoczny jak na dłoni.

Bank mógł dowolnie korzystnie ustalać swoje kursy w swoich tabelach i dokładnie to robił. Gdy potrzebował niskich kursów kupna, to były niskie. Później, gdy zaczęło się żniwo na spłacanych ratach, było zapotrzebowanie na kursy sprzedaży możliwie jak najodleglejsze od kursu średniego NBP. No i oczywiście tak było.

Wystarczy wejść na stronę internetową Twojego banku, gdzie udostępniane są kursy historyczne. Wpisujecie do zestawienia kilka kursów z każdego roku, albo, jeśli macie ochotę, to wręcz kursy np. z 10-go dnia każdego miesiąca. To jedynie 12 kursów z każdego roku do przepisania. Bardzo niewiele pracy tak naprawdę, a dowód dla sądu wręcz porażający.

Powyższe zestawienie tabelaryczne zamieszczamy do wykorzystania TUTAJ.

Pobierzcie je sobie jako excel, przepiszcie swoje kursy ze "swojego" banku i... wyciągajcie wnioski. :)

Powodzenia!

 

 

 
Script logo